* II Zlot MSMP


06.05.2006

Dnia 2 maja 1965r. powstał pierwszy piski zespół muzyczny - Kaskady. Tę właśnie datę uważa się za początek Piskiej Sceny Muzycznej. W tym roku przypada 41 rocznica, z tej właśnie okazji 6 maja 2006 odbył się II Walny Zjazd muzyków. Organizacją spotkania zajął się Klub M.S.M.P, na którego czele stoi inicjator ostatnich muzycznych wydarzeń Tomasz Kamiński.


Należy wspomnieć o tym, że obchody 41 urodzin zaczęły się już w czwartek (4 maja) debiutem nowopowstałego piskiego kwartetu jazzowego "QUINCY". Debiuty zespołów w Piszu w okolicach miesiąca maja stają się już tradycją tego miasta.
W sobotę (6 maja) o godzinie 19:06 w tawernie "Pod Wierzbami" zabrzmiały pierwsze dźwięki tegorocznego spotkania muzyków. Imprezę oficjalnie otworzył jeden z klubowiczów M.S.M.P. -Wiktor Malinowski, który to odczytał list (wspierający środowisko muzyczne) od Wiceministra Kultury Sławomira Bucza. Monumentalne przemówienie "przeniosło" uczestników w czasy socjalistyczne, kiedy to władza lubiła wspierać wszelkie inicjatywy, szczególnie duchowo. Po odczytaniu listu, Zbyszek Augustynowicz symboliczne odegrał nutę przewodnią na basie i w ten oto sposób prowadzący spotkanie uznał II Zjazd Muzyków za otwarty.



Jam-session zainicjowali muzycy debiutującego zespołu "QUINCY", grając w składzie Sławomir Pardej i bracia Augustynowicz. Zespół specjalnie na jam-session przygotował akustyczny repertuar złożony z utworów takich kompozytorów jak Jon Mayall czy Jimi Hendrix, co zostało przez słuchaczy odebrane z duża aprobatą. Na kolejnych kilka minut sceną zawładnęli młodzi "metalowcy", grając odpowiednio "przedłużone" improwizacje wywodzące się z nurtu muzyki post-grunge.
Po krótkiej przerwie przy wzmacniaczach pojawił się Marek Pokorski w towarzystwie braci Augustynowiczów i Sławomira Pardeja - można już było przewidzieć, że zaczną od przeboju zespołu Oblivion Express, który grali na ostatnim spotkaniu. Nie czekając na zasłużone brawa zespół zagrał "I'm Going Home" kończąc go porywającą i zaskakująca improwizacją. Piotr Augustynowicz w solówkach zagranych na zmianę Gajdą potwierdził swoją dobrą formę jako przodownika gry na gitarze elektrycznej.



Około 21:06 na scenie pojawił się zespół OZL w składzie T. Kamiński, A. Gajda, I. Augustynowicz, T. Wysocki, W. Malinowski i do uszu gości dotarły bardzo znajome dźwięki. Impresja muzyczna na motywie "Białego Misia" autorstwa Pana Mirosława Górskiego z Pisza ruszyła pierwsze pary na parkiet. Nietypowe i charyzmatyczne wykonanie odmieniło chwilowo wizerunek tej (powszechnie znanej jako weselna) ballady. Ostre brzmienie gitar, melo-recytacje i rozpaczliwy "krzyk misia" (wykonany przez Wiktora Malinowskiego) wywołały, wśród zgromadzonych na parkiecie osób, niemałe emocje.
Spotkanie rozwijało się nie tylko na scenie. Dyskusje na tarasie i wokół tawerny były coraz głośniejsze, a pragnienie "pogrania" wśród muzyków, rosło z minuty na minutę. Na scenie dało się usłyszeć między innymi utwory zespołu Dżem, śpiewane głośno (frontem do perkusisty) przez R. Polkowskiego (Falonta), którego chęć śpiewania przerosła jednak organizatorów. Niewielka liczba perkusistów na spotkaniu sprawiła, że w większości utworów dało się zauważyć za "werblem" Igora Augustynowicza, który swoimi umiejętnościami podtrzymywał odpowiedni poziom muzyczny wszystkich występów. Gdy za perkusją pojawił się Sławomir Sikora usłyszeliśmy piskie utwory, takie jak - "Wędrowiec" zespołu Guru, czy "Moje miasto" zespołu Ameryka. Solo zagrane przez niego przy jednym z tych numerów udowodniło, że mimo oddania się syntezatorom, to serce bije mu w rytm perkusji i w Piszu ma bardzo mało konkurentów grających na tym instrumencie.



Przeprowadzono także konkurs "Dla Metalowców", podczas którego T. Kamiński i I. Augustynowicz zagrali "jednym ciągiem" 9 utworów (zespołów Metallica, Slayer, Sepultura). Zwycięzcami zostali - P. Mróz (Mrozik) odp.5/9 i T. Matysiak odp.5/9. Organizatorzy doceniając wiedzę uczestników, wręczyli nagrody (koszulki z logo M.S.M.P.)
Jamsession nabierało mocy, a muzycy zmieniając się na scenie tworzyli zaskakujące zestawienia. W jednym ze składów zagrał Zbyszek Augustynowicz na perkusji i już pierwszymi potężnymi uderzeniami w kocioł, przypomniał nam siłę brzmień takich zespołów jak Black Sabbath czy Budge. Werbel trzeszczał, pałki były coraz krótsze (by ich w końcu zabrakło), ale atmosfera i zabawa na sali dzięki takim występom niezmiernie gorąca. Na koniec na scenie pojawiła się Ewa Zakrzewska jedna z uczestniczek zlotu, która swoim głosem wspomogła muzyków i z powodzeniem reprezentowała na scenie akcent kobiecy tego majowego spotkania.



Goście zjazdu wierni scenie słuchali kolejnych improwizacji, inni tańczyli lub toczyli debaty nad Pisą. Wieczór dobiegał końca. Rozmowy o muzyce wchodziły powoli w odpowiedni "twórczy ton". Organizatorzy spotkania dzielili się swoimi uwagami w temacie środowiska muzycznego w mieście zwracając uwagę na to, iż pozytywne efekty takich spotkań, koncertów i naszej wspólnej pamięci o historii muzycznej miasta, mają nadzieję zobaczyć w najbliższym czasie, a mała liczba zespołów grających teraz w Piszu będzie tylko wspomnieniem.
Pozostawiony takiej nadziei i nocnemu odbiciu księżyca w Pisie, czekam na kolejną muzyczną inicjatywę i dźwięki, które wirują wokół Piskiego Klubu M.S.M.P.

Leon Lee

Odwiedza nas 104 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
489147